LEPSZA GLINA NIŻ PLASTELINA

W czasach, gdy dominuje przeklęty plastik, z którego wytworami mamy do czynienia od urodzenia w postaci przeróżnych zabawek, maskotek, drobiazgów, potem w życiu dorosłym z jeszcze większym zadowoleniem – w efekcie w naszych organizmach pojawiają się już plastikowe drobiny, a w morzach pływają miliony ton śmieci – w MDK działają w najlepsze koła odwołujące się do tradycji pradawnej. Do wytwarzania dzieł ceramicznych. Nie kłamie przecież przysłowie, że „nie święci garnki lepią”. Mogą lepić prześliczne działa nawet dzieci. Zajmuje się z nimi z najprawdziwszą pasją pani Elżbieta Trzeciak.
Proszę przedstawić historię kola ceramicznego działającego przy MDK im. Jaworzników.
Koło zostało założone ok 20 lat temu. Wówczas jeszcze nie było MDK, lecz OPP czyli Ognisko Pracy Pozaszkolnej. Cały czas koło prowadzę ja, a od pewnego czasu zajęcia z ceramiki prowadzą również pani B. Koczur i p. Marian Folga.
Ile dzieciaków przychodzi na zajęcia?
Grupa liczy 12 osób, ja prowadzę dwie. Przez tyle lat to całkiem sporo… Chociaż zwykle uczęszczają na zajęcia dwa, trzy lata, czasem nawet dłużej.
A później? Kontynuują rozwój talentów plastycznych?
Jak najbardziej. Uczęszczają, lub ukończyli licea plastyczne – choćby Ala Fraszczyńska ukończyła liceum, a Martyna Paluch poszła w kierunku architektury.
Na czym polega działalność koła?
Głównie na rozwijaniu sprawności manualnej i ćwiczeniu wyobraźni poprzez działania w glinie. Dzieciaki otrzymują konkretne działania do wykonania zgodnie z zasadami ceramiki
…czyli?
Muszą nauczyć się kolejności etapów przygotowania materiału do pracy, reguł pracy z gliną. Na przykład przygotować wałki z gliny, a muszą one być przygotowane wyłącznie na suchym stole, następnie montujemy je w wybraną formę ceramiczną. Inaczej jest z pracą na płacie gliny: najpierw wałkujemy, potem modelujemy, względnie wycinamy różne formy – w zimie choinki, na wiosnę doniczki, aktualnie przygotowujemy drobiazgi związane z nadchodzącymi świętami: jajka wielkanocne, baranki. Dbam o to, by prace miały charakter użytkowy. By nauczyć dzieci rzemiosła, troski o materiał, o przydatność wykonanego drobiazgu.
Zatem przydatność, użyteczność, a gdzie swobodna, fantazja, tak ważne dla rozwoju artystycznego?
Czasem pozwalam dzieciom na swobodę, lecz zwykle okazuje się, że zamiast pieska czy kotka, którym miał zachwycić, powstaje do niczego niepodobne brzydactwo. Prawda jest taka, że ceramika, jak każde rzemiosło, wymaga opanowania warsztatu, więc najpierw proste formy, opanowanie materiału, dopiero później swobodne fantazjowanie.
Muszę brać pod uwagę również kwestie ekonomiczne – glina wcale nie jest tania, piec garncarski pochłania ogromne ilości energii elektrycznej, więc dbam o to, by powstające formy mgły służyć – jako dekoracje, jako pamiątki, które rodzice młodych ceramików nie zostaną wyrzucone do śmieci, lecz przynajmniej na pewien czas będą ozdabiały półkę. To ważne również dla samych twórców – nikt przecież nie lubi, gdy jego dzieło ląduje w śmietniku.
Zupełnie co innego, gdy praca dziecka trafia na jarmark, a bierzemy tradycyjnie udział w jarmarkach świątecznych – bożonarodzeniowym i wielkanocnym – i zostaje zakupiona. Ileż wówczas radości – praca się spodobała, pracą się ktoś zachwycił i to na tyle, że otwarł portfel i wysupłał kilka złotych, by mieć działo młodego artysty. Z pewnością nie po to, żeby wyrzucić do kosza. Wykonujemy także bibeloty – nagrody wręczane w różnych konkursach.

Już w najbliższą sobotę można będzie spotkać panią Elżbietę w Rynku i kupić na straganie Jarmarku Wielkanocnego wykonany pod jej kierunkiem ceramiczny  upominek -ładny i przydatny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *