SZUSTER Z. ROZRYWKI UMYSŁOWE

HERBERTIADA

Barbarzyńca w Jaworznie – jubileuszowa Herbertiada
Poeta nie umiera. Odchodzi, lecz jego głos trwa przez pokolenia. Wiadomo o tym już od czasów Horacego, a poezja Herberta jest na to dowodem.
Już jedno pokolenie dorosło od śmierci Poety, Mistrza dobrego smaku, a pamięć o nim nie tylko nie blaknie, lecz przeciwnie. Klub Herbertowskich Szkół przekroczył granice Polski, dotarł do Copiague (Nowy York).
W Jaworznie o Panu Cogito głośno dzięki jego imiennikowi, Zbigniewowi Szust(e)rowi, szalonemu poloniście ze „szkoły przy basenie” (ZSP nr 4), który od lat kilku organizuje festiwal poezji Obywatela Poety. Od ilu, trudno dociec, bowiem ogłosił jubileusz dziesięciolecia, ale za rok ma być kolejny jubileusz, tym razem piętnasty.
Wiersze Zbigniewa Herberta (1924- 1998) nie należą do łatwych. Wiele w nich odwołań do klasyki. Wymaga znajomości antyku. Ironizuje. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad każdym słowem, do poszukiwania ukrytego w głębi „przesłania”. A jednak z każdy rokiem chętnych do recytowania, grania, a nawet śpiewania „Herberta” jest coraz większa.
Jubileuszowa (?) Herbertiada zgromadziła symboliczną liczbę 44 (a imię jego czterdzieści i cztery) wykonawców. Trzynaściorga ze szkół ponadgimnazjanych i aż trzydziestu jeden z gimnazjów. Warto by obecnej pani minister oświaty przekazać tę dobrą wiadomość o fascynacji gimnazjalistów poezją intelektualisty, niezależnego, pełnego empatii dla innych.
Zmagania trwały tak długo, że jurorzy nie wytrzymali – z podstawowego składu wytrzymał tylko jeden! Lecz młodzież recytowała i słuchała w skupieniu aż do rozstrzygnięcia.
Zdaniem jury poziom był tak dobry, że przyznało aż trzy nagrody Grand Prix, które organizator, polonista z powołania, stanowczo każe nazywać po polsku: Wielkimi Nagrodami.
Każda z nich została przyznana wykonawczyni, która postanowiła postawić na różne formy wypowiedzi artystycznej. Natalia Świętosławska (szkoła ponadgimnazjalna) wystąpiła z własnym zespołem muzycznym i Herberta zaśpiewała tak, że jurorom ciarki przeszły po całym ciele z zachwytu. Wydawało się, że nikt jej nie pokona. Lecz oto pojawiły się gimnazjalistki. Julia Sierakowska zagrała Herbertem. Gdy wykonała wiersz Nasz strach, zamarła cała widownia wpatrzona w jej najautentyczniejszy lęk, który sprawił, że nie tylko ona sama drżała z obawy przed nieuniknionym. Tuż po niej (alfabetycznie) wystąpiła Agnieszka Skóra. To była recytacja tak przejmująca, iż zdawało się, że Książę Poetów stoi obok niej i podpowiada wprost do ucha, jakie głębie powinna odkrywać w jego słowach.
Wyróżnione zostały również:
I miejsca – Maria Radko (gimn) i Alicja Guja (ponadgimn)
II miejsca – Rozali Urbanik (gimn) i Aleksandra Dybczyk (ponadgimn).
Trzecimi miejscami podzielili się pozostali wykonawcy, którzy – co potwierdza stosowny tekst na dyplomie wspaniale recytowali wiersze i eseje wieloletniego kandydata do Nagrody Nobla.