Jubileuszowy Dzień Ojca w Młodzieżowym Domu Kultury

Piąta edycja Dnia Ojca w Młodzieżowym Domu Kultury przerosła oczekiwania wszystkich, (zwłaszcza nauczycieli odpowiedzialnych za ład w poszczególnych salach!) Liczba widzów i uczestników zabaw oraz ich entuzjazm zadały kłam hipotezie, według której gwiazda pana Adamczyka to Perseida lecąca nieuchronnie na zatracenie. Zanim zobaczymy efektowną katastrofę, będziemy musieli jeszcze długo poczekać, bowiem przynajmniej jedna z imprez sygnowana nazwiskiem Zbigniewa Adamczyka, człowieka wszechstronnie utalentowanego – autora tekstów literackich i piosenek, dziennikarza, fotografa, rysownika, rzeźbiarza, reżysera, aktora i łowcy talentów – cieszy się coraz większym zainteresowaniem.
Dzięki jego niezwykłemu zmysłowi organizacyjnemu (oraz pomocy pomysłodawcy, pana Zygmunta Kobiałki), udało się po raz kolejny uczcić Dzień Ojca specjalnym koncertem. Estyma, jaką cieszy się pan Adamczyk, znany nie tylko w Jaworznie, pracownik oświaty i instruktor zajęć dziennikarskich i teatralnych oraz jego niewątpliwy urok osobisty sprawiły, że 22 czerwca 2017 roku w sali audiowizualnej wystąpili młodzi i nieco starsi artyści, prezentując starannie przygotowane spektakle i występy muzyczno-wokalne. Z rozmów zakulisowych, przeprowadzonych z zaproszonymi aktorami i piosenkarzami można było wywnioskować, że nawet najbardziej zapracowani, rozchwytywani czy zmęczeni całorocznymi zmaganiami z absurdami sytemu oświaty bez oporów dali się przekonać do męczących prób i występu późnym popołudniem.
W tegorocznym spotkaniu, które rozpoczęło się o 17.00, wzięli udział artyści z MDK oraz zaproszeni goście – soliści i grupa teatralna. Pan Adamczyk (organizator, reżyser, scenarzysta, scenograf, aktor i konferansjer) oraz pan Zygmunt Kobiałka (organizator, kompozytor, akompaniator, nauczyciel śpiewu, dyrektor zespołu „Minstrel”) elastycznie poddawali się gorączkowym metamorfozom, by sprostać wszystkim rolom i spełnić oczekiwania widzów, którzy przeczytali zapowiedź wydarzenia. Dzięki ich prężnym działaniom organizatorskim oraz finezyjnej oprawie muzycznej mistrza Kobiałki ziściła się wizja wydarzenia kulturalnego, podczas którego panowała rodzinna atmosfera, a nie snobistyczny zaduch.
O oprawę muzyczną wydarzenia zadbał pan Zygmunt Kobiałka, którego zespół wokalny „Minstrel”, wykonał piosenki z przedstawienia „Lucjan. Lew, jakiego nie było” („Wróżka Zębuszka”, „Tamarynda po tasmańsku”, „Paradoksy i pozory”), a także utwory „Kujawiak”, „Nasz tata”, „Taka miłość w sam raz, idealna” i „Ballada z gór”. Szczególną uwagę zwróciła Adrianna Gołas, która oczarowała słuchaczy wspaniałą barwą głosu i dojrzałością warsztatową.
Nieco więcej pracy niż wokalistki będą musiały wykonać (następnym razem) młode recytatorki (Zofia Psiuk, Hanna Psiuk i Aleksandra Jakowczyk), które zaprezentowały interpretacje wierszy dla ojców, z prawdziwą lekkością, beztroską i wdziękiem ignorując zasady sztuki żywego słowa.
Popisy solowe dali także młodzi instrumentaliści. Kacper Habowski – prawdopodobnie – wykonał na klarnecie utwór Alberta Marlanda „Limelight waltz” (niestety, mimo rzekomo działającego nagłośnienia przez większość utworu był słyszalny jedynie akompaniament). Maestro Kobiałka z powagą klezmera towarzyszył także podczas uroczego wykonania na skrzypcach motywu przewodniego z filmu „Różowa pantera”.
Gościnnie wystąpił zespół taneczny „Stokrotki” z Przedszkola Miejskiego nr 18 w Jaworznie przygotowany przez panią Katarzynę Habowską. Najmłodsi uczestnicy części artystycznej radośnie wymachiwali drobniutkimi rękami i nogami, tworząc na scenie obraz szalonej, barwnej improwizacji. Zaproszenie do MDK przyjął także zespół wokalny ze Szkoły Podstawowej nr 18 w Ciężkowicach, który wykonał naprawdę rzetelnie i fachowo opracowaną piosenkę „Cała mama, cały tata”.
Dłuższe formy sceniczne zostały przygotowane przez Mini Teatrzyk Truskaweczki, który zaprezentował zabawny dyskurs z tradycją pod tytułem „Był smok, jest smog”, a także – zespół „Orzeszki” z Klubu „Podłęże”.
Przedstawienie przygotowane przez pana Adamczyka było już wielokrotnie prezentowane z okazji różnych okazji, dlatego stali bywalcy MDK mogli je widzieć. Znana wszystkim legenda o Smoku Wawelskim została poddana reinterpretacji zgodnej z programem profilaktycznym, pozbawiona jednak nachalnego moralizatorstwa.
Kulminacyjnym momentem było przedstawienie pod tytułem „Krzywa bajka” przygotowane przez wspominany już zespół „Orzeszki” pod kierunkiem pani Bernadety Zapały. Doskonały, niezwykle pojemny tekst o charakterze parabolicznym, został zainscenizowany w taki sposób, że mógł zainteresować odbiorcę w każdym wieku. Sadzę, że szczególnie podobał się dorosłym, którzy mogli interpretować prezentowane wydarzenia jako metaforę otaczającej nas rzeczywistości.
Atrakcją wieczoru był też niewątpliwie konkurs plastyczny dla dzieci, przeprowadzony przez panią wicedyrektor, Lucynę Stanisławską, a rozstrzygnięty przez tatusiów, którzy mieli ochotę zabawić się w jurorów. Równocześnie ze zmaganiami najmłodszych z materią papieru i kredek odbywały się zmagania ojców z materią własnego ciała. Pan Zbigniew Szuster, jak zwykle elegancko omuszkowany à la Bogusław Kaczyński (a może ktoś inny…), zapewnił ojcom rozrywki umysłowe i przemyślany wysiłek fizyczny, inicjując różnorodne gry i zabawy. Swą obecnością zaszczyciła wszystkich także pani Ewa Gajda-Migacz, której zespół smyczkowy „Camerata” uświetnił wieczór muzyką klasyczną.
Wydarzenie przeznaczone dla ojców z przyjemnością oglądali panowie, ale także licznie przybyłe panie oraz dzieci i młodzież, którzy spontanicznymi reakcjami dowiedli żywego zainteresowania tym, co się dzieje na scenie. Nagrodzone w konkursie dzieci i ich opiekunowie, uginający się pod ciężarem nagród i upominków, wychodzili z budynku uśmiechnięci i zadowoleni.
Obchody Dnia Ojca, wpisane po raz pierwszy do kalendarza imprez MDK w 2013 roku, wyraźnie zmieniają formułę, ewoluując w stronę dużej imprezy kulturalno-rozrywkowej! Wszyscy czekają na kolejną edycję – co zaskoczy ojców w przyszłym roku?
Zazwyczaj pozostają oni w cieniu. Zapewne wielu z tych, którzy chcieli przyjść do MDK, musiało iść do pracy albo trudzić się w domu, by ich żony i dzieci mogły zobaczyć występy albo wziąć w nich udział. Na pewno jednak wieczorem przeżywali lub wspominali chwile, kiedy ich dzieci czuły ciepło, które uspokajało, koiło, budziło zaufanie i pewność, że tatuś ochroni przed wszystkimi niebezpieczeństwami.
Tacy są właśnie ojcowie.
Fundamentem, na którym budowany jest spokój rodzinnego szczęścia – za to właśnie wszyscy zaangażowani w koncert chcieli im podziękować.

Jacek Fidyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *